polska flaga1 flga2

2010-03-10 12:23:04

Branża hazardowa ma nowy sposób na zyski
Maciej Miłosz 24-04-2010, ostatnia aktualizacja 24-04-2010 03:47
Liczba jednorękich bandytów spadła o blisko połowę. Ale ich miejsce zajmują maszyny połączone z Internetem


autor: Krzysztof Skłodowski
źródło: Fotorzepa
+zobacz więcejUchwalona po wybuchu afery hazardowej ustawa zwiększająca opłatę miesięczną za każdy automat o niskich wygranych ze 180 euro (ok. 700 zł) do 2 tys. zł, spowodowała spadek ich liczby. Według danych Ministerstwa Finansów – z 53 tys. pod koniec ubiegłego roku do nieco ponad 29 tys. pod koniec lutego 2010 r.

Zgodnie z nowymi przepisami nie mogą też powstawać nowe punkty do gry, a wygasające licencje nie będą przedłużane. Mimo to wpływy z podatków od automatów rosną: podczas gdy w lutym 2009 r. wyniosły 40 mln zł, to w lutym 2010 r. – 52 mln zł. Jak eksperci to tłumaczą?

– Najwyraźniej ustawa się sprawdza: szara strefa automatów została ograniczona i stała się bardziej transparentna – komentuje radca prawny związany z Business Center Club Jarosław Chałas.

– Mniejsza liczba miejsc, gdzie można grać, to znakomita wiadomość – ocenia doktor psychologii Ewa Woydyłło, która pracuje m.in. z uzależnionymi od hazardu. – Dostęp do takich maszyn powinien być ograniczony, szczególnie dla młodzieży.

Jednak branża hazardowa znalazła sposób na obejście podwyższonych opłat. W wielu miastach, zwłaszcza na Dolnym Śląsku, pojawiły się miejsca, w których można grać na maszynach podłączonych bezpośrednio do Internetu. Oficjalnie nie są to punkty z automatami do gier o niskich wygranych.

– Taki lokal rejestrowany jest jako kiosk internetowy. Wystarczy mieć pomieszczenie i dostęp do Internetu, my dostarczamy automaty – mówi przedstawiciel jednej z firm branży, która chwali się, że maszyny instaluje na Dolnym Śląsku, w Lubuskiem i Wielkopolsce. – To nie są automaty hazardowe, tylko komputery. Udostępniamy urządzenia do gry na stronie pewnego kasyna, a właściciel ma specjalny klucz kodowy, dzięki któremu może na tej stronie stworzyć zakładkę.

Jak wygląda gra? Wrzucone do automatu pieniądze zamieniane są na punkty. Kiedy w czasie gry grającemu uda się zwiększyć ich liczbę, obsługa wypłaca gotówkę. Według pracowników można wygrać nawet 60 tys. zł.

– Maszyna jest tak ustawiona, że najpierw musi zarobić, by potem wypłacać. Nie ma sytuacji, że trzeba wypłacić więcej niż się zarobi. Właściciel lokalu dostaje od 30 do 40 proc. wygranej – wyjaśnia nasz informator.

Katowicka Izba Celna jednak kontroluje te miejsca. Na razie zarekwirowała pojedyncze maszyny.

– Naszym zdaniem ten proceder jest nielegalny – tłumaczy rzeczniczka Katowickiej Izby Celnej Aldona Węgrzynowicz. Izba prowadzi w tej sprawie postępowania karne skarbowe i administracyjne.

O tym, czy rację ma ona czy branża hazardowa, zadecyduje sąd.

Rzeczpospolita

Nasi partnerzy
stat4u